Małymi krokami do wielkich celów

Uwielbia uśmiech i błysk w oku klientów, którym pomaga znaleźć miejsce na Ziemi. Lata pracy nauczyły go obserwacji i zwracania uwagi na detale, a nowi agenci uwielbiają trafiać pod jego skrzydła. O pasji i wyzwaniach stojących przed rynkiem opowie nam Andrzej Trzaskała, Pełnomocnik Zarządu Wilsons Nieruchomości 

— Na co dzień szkolisz doradców. Jak to robisz, że mają takie dobre opinie wśród klientów?

— W pracy z nowymi agentami wykorzystuję wieloletnie doświadczenie, znajomość rynku. Ważne jest ludzkie podejście, bo klienci to przecież tacy sami ludzie, jak my. Nie lubią być oszukiwani, czy wykorzystywani. Szkolenie zajmuje kilka intensywnych dni. Uczę technicznych rzeczy, jak i praktycznych, np. opowiadając anegdotki z kontaktów z klientami.

— Poprosimy o jakąś.  


— Kilka lat temu poszedłem na spotkanie, to był lipiec. Do tej pory pamiętam, że to była ulica Znanieckiego. Wyprasowałem koszulę, założyłem ciemne spodnie i kryte buty, choć było nieziemsko gorąco. Dotarłem na miejsce nieco wcześniej, więc zacząłem robić zdjęcia. Po chwili zauważyłem innego agenta, który podobnie jak ja, też robił zdjęcia. Moją uwagę zwrócił jego ubiór. Krótkie spodenki, koszulka, japonki. Byliśmy oczywiście umówieni z tym samym klientem. Po chwili klient otworzył drzwi, zerknął na nas, zaprosił mnie do środka, a drugiemu panu podziękował.

— Można powiedzieć, że zadecydowały detale.

— Zawsze mówię, że do wielkich celów dochodzi się małymi kroczkami. Samo przygotowanie do spotkania jest bardzo istotne. Podczas spotkania również liczą się detale, np. odpowiednie postępowanie, chwalenie, choć nie wychwalanie, przygotowanie wcześniejszej wyceny, czy rozmowa o życiu. Klient szuka swojego gniazdka, miejsca do wychowania dzieci. To bardzo ważne, żeby rozumieć jego realne potrzeby. Nie można tego traktować tylko na zasadzie transakcji. 


— Czy to właśnie dlatego wybrałeś branżę mieszkaniową? 


— W firmie Wilson’s pracuję od 12 lat. Na początku byliśmy franczyzą. Mogliśmy się wówczas zajmować tylko rynkiem wtórnym. I mimo że już dawno jesteśmy „na swoim”, to została mi taka pasja do pomagania ludziom w szukaniu ich miejsca na Ziemi. To sprawia mi naprawdę wielką radość. Uśmiech, błyszczące oczy… to jest super sprawa. W ciągu 5 sekund zauważasz, że ktoś czuje się już w nowym miejscu, jak w domu

— To instynkt, czy coś, czego się nauczyłeś?

— Nauczyłem się obserwować ludzi. Teraz staram się to przekazać nowym agentom.

— Jaka jest wasza najmocniejsza cecha jako zespołu?

— Zgrany zespół to połowa sukcesu. Lubimy się, pomagamy sobie i wspólnie imprezujemy (śmiech). Cieszymy się z każdej, nawet najmniejszej transakcji, bo praca w nieruchomościach to nasza pasja. Dlatego hasło „twoje marzenia nasza pasja” nie jest wcale pustym sloganem. 


— Co myślisz o obecnej sytuacji na świecie? Jak może wpłynąć na rynek? 


— To jest coś kompletnie nowego i ciężko cokolwiek przewidywać, ale faktycznie ludzie wstrzymują się z podejmowaniem ważnych decyzji, m.in. ze sprzedażą czy zakupem. Wydaje mi się, że to potrwa miesiąc, bo podobnie było w przypadku pandemii. Jest kilka scenariuszy dotyczących Ukrainy i mam nadzieję, że spełni się ten najlepszy. Czekamy więc na rozwój sytuacji, bo ciężko planować ruchy. Niedawno byłem gościem na konferencji ekspertów ds. nieruchomości. Cała branża jest w pewnym zawieszeniu, ale właśnie dlatego w takich chwilach bardzo liczy się doświadczenie biur nieruchomości. Sporo nauczyła nas pandemia, dlatego pewne ruchy, które już się wcześniej sprawdziły, można stosować w tej sytuacji.

Podziel się tym postem
Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter
Share on email

Czytaj dalej

Chcesz sprzedać albo kupić nieruchomość?

Napisz do nas, a zdejmiemy ten problem z Twojej głowy!

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookies w Twojej przeglądarce.